Ja JA I ON

Wspólne mieszkanie – Klucz do szczęścia czy prosta droga do obłędu?

15 lutego 2017

Czy istnieją ludzie, którzy się nie kłócą?

To przecież byłoby nudne. Bardzo nudne. Nie mówię tu o wojnach domowych, gdzie latają talerze a foch trwa tyle co moda na sukces, ale o sprzeczkach, kłótniach o źle odłożone po raz setny masło czy walające się po podłodze skarpetki.

Pamiętam jak jakieś 10 lat temu rozmawiałyśmy z innymi bardzo elokwentnymi, gorącymi siedemnastkami o wspólnym mieszkaniu, o wyprowadzeniu się z domu i stwierdziałam wtedy, że nie chcę się wyprowadzać. Nie dlatego, że musiałabym dbać o dom, siebie, gotowanie, sprzątanie, ale dlatego że musiałabym mieć non stop dobrodzieja roku… wszędzie! W łóżku, łazience, przed tv, przy obiedzie, po kąpieli, a nawet pod drzwiami zadającego setki pytań w stylu ‚gdzie dałaś moje brudne majtki’ lub ‚ gdzie sa moje kluczyki i czemu nie kupiłaś sera’ kiedy ja byłabym w trakcie oddawania się mistycznej czynności. Dzielimy smutki i radości i mamy się docierać by umieć ze sobą żyć, ale cholera, jak mamy się dogadać kiedy on kocha pomidorówkę a ja ogórkową?

Pierdyliard spraw, które nie grają tak jak powinny – nie jest w stanie ułożyć się w ciągu kilku tygodni czy miesięcy.
Nie uda nam się dogadać kiedy będziemy żyć tak jak nas tego nauczono. Musimy się … dostosować. Nie trawię tego słowa. Od razu mam przed oczyma Cesara, który tresuje wkurwionego pitbula by umiał funkcjonować w kojcu ze słodkimi ciułałami.

W pierwszym okresie wspólnego mieszkania chciałam być idealną rozenkową i zrobić cudowną pomidorówkę, której sam zapach wywoływał we mnie odruch wymiotny. Pamiętamy ją oboje do dziś. I ja i Miłek. Gdybym chciała wrzucić wam najlepszy przepis na pomidorową brziałby on tak- weź 3 litry wody, mały przecier pomidorowy i magę. zamieszaj, zagotuj i gotowe.

Talent młodej Gesslerowej o mało co nie został zmarnowany a Miłek o mało co nie przypłacił tego życiem.

Fiołki

Pytałam kilka znajomych o to co najbardziej irytowało je na początku wspólnego bytowania i nikt się nie zdziwi słysząc odpowiedź : nie mogłam się spokojnie… załatwić. 😀
Prym wiedzie także historia :ja golę nogi co dwa dni by nie dopuścić do minimalnego zarostu i być przewspaniałą
a on bezpardonowo pierdzi w fotel informując mnie, że boli go brzuszek – ja zdycham od fiołków, które wypuszcza a on twierdzi, ze to zwykłe powietrze. Już się nie dziwie skąd to stężenie smogu nad Warszawą.

Co powiecie o podniesionej desce, niejednokrotnie naznaczonej zaginioną kroplą, której nie udało się trafić do otchłani muszli, albo o dłubaniu w nosie całą ręką bo ‚ taki kawałek suchej skóry się tak uczepił…’?
Drogi mężu!
Skóra to skóra a ususzony śluz nią nie jest inaczej łatwiej byłoby leczyć poparzonych ludzi.

Kolejny absurd to ubieranie choinki.
Przez 20 lat mojego życia na tym padole na choinkę najpierw trafiały lampki a na koniec łańcuchy. Pierwszego roku choinka była rozbierana 3 razy nim została ubrana. Ostatnią próbę tłumaczenia przeżyłam wspólnie z Carlo, bo moje argumenty zostały odrzucone. Tak więc każdego roku zmieniamy się w ubieraniu choinki by nie doprowadzić do powstania narodowego.

Moja mama tak nie gotuje !

No nie, bo gotuje bez soli, pieprzu i przypraw nadających smak. Twoja mama nie gotuje jak ja bo nie jest mną. Choć znajdzie się jakaś życzliwa pierdoła, która chcąc mi dowalić powie :” facet szuka sobie żony na podobieństwo swojej matki”.

Jak to powiedziała moja teściowa :”Skoro ja jestem zła to ty będziesz jeszcze gorsza w moim wieku”.

Śmiech mnie ogarnia jak myślę o początkach mojego życia poza domem kiedy w oknach wisiały worki na śmieci imitujące rolety z górnej półki a w kuchni nie posiadałam nawet wałka i ciasto na szarlotkę wałkowałam butelką finlandii lub pustą butelką po leszku.
Teraz chcę zapytać sama siebie jak to możliwe, że obie butelki były puste?
Odkąd pojawiły się dzieci stan upojenia jest nam obcy bo dzieci nadają naszemu życiu tyle procentów… oszołomienia, że nawet absynt ani śliwowica tego nie potrafią.

Ja śpię przy ścianie!

Tak jasne 😀
Nasza pierwsza sypialnia, nim Gizmo przejęło ją jako swój pokój, zakładała jedną osobę śpiącą na łóżku przy ścianie a drugą od zewnętrznej strony.
Jak przystalo na dorosłą osobę nie miałam zamiaru spać od zewnątrz bo… potwory mają wtedy do mnie lepszy dostęp.

Obecnie nasze łóżko wypełnia pokój od ściany do ściany, ale pojawił się problem , którego nie mają młode pary chcące spać na sobie/ obok siebie/ nad sobą ite de…
Ja nie będę się dzielić kołdrą ani poduszką. Tak więc posiadamy dwa komplety pościeli by każdy odbierał ją tylko sobie samemu a nie drugiej, biednej, śpiącej osobie. No jakby to powiedzieć… kobieta potrafi i dwoma kompletami się przykryć.

My jeszcze żyjemy i nie pozabijaliśmy się 😀

Pi.eS

Sonda została przeprowadzona na 20 osobnikach płci żeńskiej, w związkach formalnych i nieformalnych trwających powyżej 12 miesięcy. Na pytanie :”Co drażniło Cię w nim/ w jego zachowaniu najbardziej kiedy zaczęliście mieszkać razem?”
– 98% odpowiedziało – „on nigdy nie przestał mnie wkurwiać”
To musi być miłość!:D
So fucking true!

You Might Also Like

  • Zajefajny wpis 🙂 Uśmiałam się od ucha do ucha.
    A o pierdzeniu święte słowa 🙂 Często wietrzę pokój przed położeniem się spać. Nawet gdy minus 30 na zewnątrz. Inaczej nie da się przeżyć 😀