Dzieci MYŚLI MAMY PARENTING Rodzina

Wirtualne macierzyństwo

19 lutego 2016

Będąc w ciąży wydaje Ci się, że wszyscy będą chcieli spotykać się z Tobą, będą chcieli rozmawiać godzinami nie tylko o dziecku, ale o wszystkim bo w końcu masz tyle czasu! Możesz spotkać się o każdej porze dnia i nocy (jeśli tylko nie wisisz nad ubikacją lub nie wyjadasz światła z lodówki).

Życie szybko weryfikuje te ‘marzenia’.  Kiedy Ty masz czas inni są w pracy. Jeśli pracujesz – nie każdy ma ‘dobry’ temat do rozmowy z przyszłą mamą. Bo jak? Będą z Tobą rozmawiać o wypadach do pubu? O tym co się dzieje wśród nie-dzieciatych znajomych? A może o kupach, ulewaniu i nacięciu krocza? No co ty!

W pierwszej ciąży zaliczałam załamkę za załamką. O ile na studiach było z kim porozmawiać to po zakończeniu roku w kwietniu zostałam w sumie… sama. A nie! Był jeszcze pies, pracujący mąż i siostra, która miała swoje sprawy.

Znajomi?  Nie możesz zmusić 20- Latków do myślenia o wyprawce dla noworodka, rozmów o porodzie lub bieżących badaniach.

Hmmm… no więc … no co? Co mi zostaje? Wokół mnie znajduje się telewizor, w którym codziennie emitowane są te same durne lub nużące seriale, laptop, telefon który milczy, pies, który chrapie i moje ‘zwłoki’ bez chęci do wykonania najmniejszego ruchu.

Biorę komputer, gogluje … (5 lat temu) –letnie mamy- (w ubiegłym roku) – październikowe mamy- wstyd mi trochę. Zawsze myślałam, że ludzie szukający znajomości na forach to totalne noł lajfy. A jednak…

Przeglądam kolejne fora. Nie, to ma brzydki kolor. Nie, to ma beznadziejne menu. To… no może. A niech będzie, najwyżej nie będę tu pisać tylko czytać.

Wymyślasz login. To wcale nie jest takie proste. Chcesz być niewidzialna. Nierozpoznawalna. Bo jak to? Jeśli ktoś  to przeczyta, to co zrobię? co powiedzą? będą się głupio uśmiechać przy każdym spotkaniu.

Piszę. Najpierw nieśmiało. Następnie coraz chętniej czekam na moment dla siebie i dla dziewczyn, które poznaję każdego dnia. Rozmawiamy o pierdołach i o ważnych rzeczach. Niektóre mają już dzieci, inne były w ciąży, mają swoje radosne i bardzo smutne historie. Mijają kolejne miesiące. Czekamy wspólnie na kolejne porody. Na transmisje z porodówki. Pojawia się pytanie, które nas zasmuca tak jak ostatni odcinek ulubionego serialu lub ostatnie 3 strony najlepszej książki ever.

Czy poród oznacza koniec  znajomości? W końcu  to co was łączyło już minęło. To na co teraz czekamy? Na nic. Jesteśmy, bo się znamy. Zostajemy – w końcu się żżyłyśmy ze sobą.  Niektórych lubimy bardziej innych mniej. Powinnyśmy się szanować, nie kłócić… ale wszędzie gdzie znajduje się ‘mieszanina’ charakterów, ludzi z różnych środowisk i pracujących w różnych miejscach  – dochodzi do ścierania się różnych opinii.

Z różnych stron można usłyszeć różne teksty, jakie?

Ano na przykład :” one nie istnieją’, ‘skąd wiesz kto siedzi po drugiej stronie?’ ,’co ty robisz? Piszesz na forum? Nie masz co robić?’, ‘nie wstyd Ci pisać takie rzeczy w Internecie?”

A ja mam to w najciemniejszym miejscu !( oczywiście w piwnicy)

I piszę. Z czasem umiejętność obsługi różnych portali  ewoluuje i przenosimy się na portal społecznościowy. Widzimy swoje twarze, twarze bliskich. Widzimy, że to nie ściema. One tam są!

Zdążyłyśmy się do siebie przyzwyczaić, polubić. Pytamy, radzimy się siebie wzajemnie.

Z czasem to dla nas mało.

Bo skoro możemy codziennie oblegać ‘grupę’ to dlaczego nie spotkać się w Realu? (a może w lidlu?)

I tak następuje fala ustaleń, kto ? skąd? Gdzie się spotkać?

Poprzednim razem nie udało się nam urządzić wspólnego spotkania.

Ale… ale..

Tym razem nie było lekko ! Było nas (nie, nie trzech jak u Markowskiego) 80-90 osób. Po pewnym czasie Panie zaczęły się spotykać, zaczęły zacieśniać więzi. Na wspólnej grupie (dżizas to brzmi jak spotkania uzależnionych :D) można było oglądać duuuużo wspólnych zdjęć ze spotkań. Serce rosło, bo widziałam je wszystkie w pełnej okazałości a jednocześnie bardzo zazdrościłam im tych spotkań.

Któregoś dnia pomyślałam – dlaczego nie? Namówiłam J. pojechaliśmy. Najzabawniejsze było to, że nie czułam żadnych obaw. Chciałam się z nimi zobaczyć. Poznać, usłyszeć głos. Jechałam jak do rodziny,  jak na ‘standardowe’ odwiedziny u koleżanki, którą znam od urodzenia.

Tak poznaliśmy na żywo Anię i Zuzię znaną też jako Zuuu ,

IMG_222611

IMG_2216mamaizu3
oraz  Karolinę i Jagodę znaną jako Jaguuuu 🙂IMG_2196

IMG_2201ddd

 

 

Żeby nie skończyło się tylko na naszej radości nawet mężowie załapali się na wspólną okazję do… poznania się oczywiście. Zostaliśmy przyjęci jak rodzina, było naprawdę bardzo, bardzo miło.

Poznałam dzieci, które znałam od pierwszego zdjęcia USG, dziewczyny które znałam do tej pory tylko ze stylu pisania i nick’u –ewentualnie z profilówki.

Codziennie rozmawiamy, codziennie dzielimy się ze sobą tym co dobre i tym co mniej przyjemne.

A mój wcześniejszy zarzut? Czy jestem noł lajfem?

Nie uważam tak. Zmieniłam zdanie, zyskując tym wiele wspaniałych znajomości. a nawet jeśli ktoś myśli tak jak ja kilka lat temu – niech myśli. Nie poznał widocznie tak fajnych kobiet jak ja. Nie miał tylu powodów do śmiechu i wspólnego płaczu.

Najbardziej cieszę się z tego, że nie tkwię dalej w takim ciemnogrodzie. Przełamałam poczucie wstydu i zyskałam bardzo dużo.

Życzę każdemu takiego fajnego grona znajomych jakie znalazłam ja.

IMG_223911

IMG_2216mamaizu3
IMG_2176IMG_2174 IMG_2236 IMG_2235

You Might Also Like