Ciąża i poród

Prasówka-ciążówka

17 czerwca 2019

Ten niedzielny deszcz spowodował lawinę ciążowych postów. Serio, na mojej tablicy ujrzałam z 8 ciążowych koming-ałtów. Patrzę na nie, uśmiecham się, moje myśli zaczynają wić sobie gniazdko w podświadomości, ale moje wewnętrzne kapo kładzie je na łopatki.

Uderza podświadomość w pysk i podsuwa mi argumenty otrzeźwiające:
-brzuch też mam,
– nie mogę spać przez upał,
-mogę żreć do woli i nie musze się tłumaczyć bo lubię to robić,
-jak zrealizuje powyższe to też mogę spodziewać się bulgotania w brzuszku,
– Kraków jest tak rozpiżdżony remontami, że musiałabym rodzic bliżej a nie dopuszczam takiej możliwości,
– nie przeżyłabym kolejnego porodu ani wydobycin,
– co miesiąc musiałabym sikać do kubeczka,
– co miesiąc musiałabym sikać na plastikowy test i zerkac czy to już?!
– pewnie kontrolowalabym poziom bety codziennie aż do 4 miesiąca by mieć 100% pewności,
-znowu leżałabym pół roku w łóżku,
-znowu …?

Nie. Może kiedyś los sam mnie zaskoczy,ale ja już nie podejmę ryzyka. I każdy zna ten ucisk w żołądku kiedy widzi piękne, uśmiechnięte ciążowe zdjęcia A potem przypomina sobie gehennę jaką niejednokrotnie się przechodzi.
Stan niby piękny, niepowtarzalny. Jednak niezawsze to co widzisz jest tym co w rzeczywistości się czuje.

Zobrazować wam to?

Nasze zdjęcia z sesji ciążowej są uśmiechnięte, roześmiane, dla mnie cudowne,ale nikt patrząc na nie nie wie,że byłam wtedy najbardziej nieszczęśliwym człowiekiem na ziemi.

Bolało mnie wszystko. Dosłownie. Nawet włosy. 2 tygodnie leżałam w łóżku, ból wywoływał płacz i nienawiść do świata. Przejechaliśmy 70km bo… tak mi się uj…. .

Jakiekolwiek pozowanie było wyczynem, bólem i wysiłkiem. Powrót był drogą przez mękę bo kręgosłup bolał do tego stopnia, że miałam mdłości, łzy w oczach i drętwiejące nogi. Dwa dni to odchorowywałam. Zdjęcia były wspaniałe mimo to.

Podczas sesji noworodkowej Ida miała 12 dni. Przez 10 dni przyjmowałam tabletki na zatrzymanie laktacji. Od 1 dnia po cesarce. Przestałam je brać ze względu na ogromny ból głowy. W dniu kiedy wyjeżdżaliśmy na sesję dostałam temperatury i… pełne mleka cycki. Mleka,którego miało nie być, mleka, którego nie chciałam i które przywołało najgorsze w moim życiu wspomnienia. Przez te 12 dni codziennie sprawdzałam czy aby napewno nic nie wycieka, czy napewno nie mam zastoju i… dostałam to czego bałam się bardziej niż czegokolwiek na ziemi. Łzy cisnęły mi się do oczu,ale zdjęcia znów wyszły pięknie.

I do brzegu bo przeciągam A miało być krótko…
-to co widzimy to tylko namiastka. Bez historii. Nikt nie wie ile te znajome czekały na pierwsze zdjęcie, na pewność, że wszystko jest dobrze.

Dlatego uśmiecham się gdy widzę TE zdjęcia bo wiem co czułam czekając na TĄ chwilę. Na to by nie musieć dementować informacji, tłumaczyć,że było ale zniknęło.
By dotrwać do TEGO miesiąca. I chyba każdy kto czekał… wie jak wyboista ta droga potrafi być.
Uśmiecham się, i czasem przez myśl przejdzie mi…:
A może… za 2-3 lata … A potem przed oczami staje mi 11 kwietnia, lekarz wyjmujący w pośpiechu Idę i myśl, która do dzisiaj rozrywa mi serce… Ale o tym innym razem. Jeszcze na to za wcześnie…

You Might Also Like