Bez kategorii

Powrócisz tu

18 czerwca 2017

Są w życiu rzeczy o których mówi się zdecydowanie za mało. Są ludzie, których zdecydowanie za mało było w naszym życiu a których chciałoby się więcej.

Dużo mówiłam o moich październikówkach natomiast lipcówki potraktowałam po macoszemu. Może dlatego, że z czasem zatarły się kiedyś silne kontakty? Może dlatego, że to co nas łączyło powoli się rozmyło?
To te dziewczyny nauczyły mnie być w ciąży pełną gębą, być młodą matką i być pewną tego co robię. Nauczyły, że od początku należy dostrzegać różnorodność sytuacji każdej z nas. Dostrzec różnice między dziećmi.

Poznałam tam także ją. Młodą, po przejściach. Była o rok starsza ode mnie, miała urodzić drugiego syna. Była pełna radości, miłości i chęci życia. Miała cudownego męża, syna o którego życie walczyli razem, teraz miał urodzić się drugi cud miłości.

Dziewczyna z sąsiedztwa

Czułam, że jest mi bliska – tak samo szalona, tak samo zbuntowana, lubiąca czasem przeklnąć a czasem udobruchać wkurzone ciężarówki. Chciała bezczelnie brać z życia wszystko co dawał los.

Dziewczyna, która nigdy nie sprzeciwiała się temu co ją spotyka, przyjmowała to na klatę i żyła dalej. Wesoła i podchodząca ‚z jajem’ do wielu trudnych tematów.

Jedno mnie od niej różniło. Ona nigdy nie narzekała, na pogodę, na dzieci na męża. Nigdy. Kochała wszystko co miała.
Anka z sąsiedztwa, taka której każdy poda rękę, zamieni słowo i z którą będzie śmiać się do rozpuku. Pato matka, która wyznaje zasadę – nie interwenuję póki krew się nie leje. Fajna koleżanka, matka i żona.

Osoba, której nie można zapomnieć. Są tacy ludzie, którzy potrafią wkręcić się nam w głowę jak najmocniejsza śruba.
Tak też było z Anką. Anią. Aniulą.

ON

Przyszedł i on. Przniósł ciemność i smutek. Ona na to nie pozwalała. Uśmiechała się, nie marudziła. Miała w kieszeni najmocniejszą kartę – chęć życia. W końcu oni są obok. Musi być silna. Nie po to ich tutaj sprowadzili z mężem by niebawem musieli tęsknić za nią. Za jej uściskiem, zapachem, obecnością.
Każdego dnia po kawałeczku On odbierał jej fragment tej najsilniejszej karty. Odbierał go aż do dnia gdy próbowała najmocniej jak tylko potrafiła zacisnąć w pięści ostatni jej fragment.
Był mocniejszy. Opadła z sił i oddała mu ostatni kawałeczek swojej chęci życia.

Nadal nie mogę dojść do siebie, nie mogę zrozumieć jak? dlaczego?
Trzymało ją tutaj wszystko. Zostali Oni. On ze złamanym sercem i oni potrzebujący matczynego ukojenia przed snem.
Życie zabiera tak młode osoby. Nie, nie życie. On. Rak.

Nam pozostały konwersacje, zapiski z ciąży. Kilka zdjęć, które wysłała i jej konto fajsbukowe.
Pozostało też To gorące, palące miejsce w głowie i sercu gdzie wkręciła swoją śrubę.

You Might Also Like