Dzieci Ja LIFESTYLE PARENTING

Początek

3 sierpnia 2015

 

start

Nawet słoń ma trąbę by nie zaczynał się zbyt gwałtownie, dlatego też postanowiłam spłodzić wstęp.

To co dzisiaj zaczynam siedziało w mojej głowie już od dawna.  Chciałam zacząć pisać. Marzyłam o tym, ale zawsze gdy zaczynałam ten temat sama ze sobą , dochodziłam do wniosku, że jednak to nie jest dobry moment.

Po co ? Kto to będzie czytał?

Z drugiej strony brakuje mi czasami wytrwałego słuchacza a zarazem rozmówcy, który byłby w stanie ogarnąć swoim rozumem obszar mojej polemiki. Gdy widzę minę mojego rozmówcy, czasem mam wrażenie, że jego myśli początkowo są skupione na znalezieniu dobrego słowa by mnie określić (coś pomiędzy wariatka a fanatyk) a następnie próbuje wymyślić skuteczną wymówkę by uciec i już nigdy nie wrócić do rozpoczętego ze mną tematu.

Uwielbiam czytać blogi innych, jednak na to by mieć własny – brakowało mi odwagi.

Ja? Poważnie? RLY? Będę się uzewnętrzniać  przed wszystkimi?

A za chwilę wracam do początku i myślę : no przecież kto to będzie czytał…

To dzisiaj stało się nieistotne. Zmotywowałaś mnie. Zachciało mi się bardziej chcieć i nie spinać.

Na Mutrynki.pl trafiłam z…. nieróbstwa!:) Bo tym skutkuje nadmiar obowiązków i mało produktywny dzień. Właścicielka wcale  nie jest niedostępną mamusią zamkniętą w swoim świecie a świetną dziewczyną, która w sposób mocno łopatologiczny wytłumaczyła mi od czego zacząć. To dzięki niej popełniam ten pierwszy wpis.

 

Kiedy blogi młodych mam zaczęły wyrastać w sieci, telewizja zaczęła je promować myślałam, że to matki znudzone życiem, które nie pracują a ich sposobem na nudę jest prowadzenie stron, na których zamieszczają tylko cukierkowe zdjęcia dzieci a ich życie jest naj…. . Później wpadłam w wir zajęć i sprawa przestała mnie interesować. Do momentu gdy zechciałam dostać od losu najdroższy prezent. Wtedy blogi wciągnęły mnie. Chwyciły i trzymają do dziś . Dlatego, że jestem teraz jedną z tych kobiet, których życiem zawładnęło małe i często apodyktyczne Życie. Życie, bez którego moje życie nie miałoby sensu.

DSC_7721

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

 

Może to brzmi banalnie, infantylnie, ale dopiero ta decyzja i ten prezent od losu dał mi kopa. To dlatego czasami zbyt  się dla niej poświęcam bo dopiero ona zmieniła moje życie na dobre, a wspólne funkcjonowanie zupełnie zmieniło plany, które wcześniej nie trzymały się kupy. To nie kasa, wykształcenie, wsparcie bliskich czy samozaparcie doprowadziły mnie do tego co mam. To ona. Moja największa duma. Moja córka.
5 lat studiów, które nie miały sensu. Skończyłam je by mieć „TEN” papier potwierdzający jednolite wykształcenie. Dopiero rok przed obroną magistra obudziłam się. Ja? W Administracji? Przecież w życiu się tam nie załapię. Podjęłam decyzję, choć początkowo bez przekonania. Przecież ONA miała dopiero 17miesięcy! Mąż mnie poparł. Zdziwiłam się, że on- racjonalnie myślący, dorosły człowiek bez większych oporów popiera mój szalony pomysł. Otwarliśmy żłobek. Nasze wspólne, drugie dziecko.  Po co? Po to by córka była ze mną a ja mogłabym pracować z innymi dziećmi bo nasze jedno to za mało.

‘Na drugie i kolejne szansa prędko nie nadejdzie’- tak myślałam. I tak minęły 2 lata. Wspólnie z dziećmi i ich rodzicami toczyło się nasze życie. Nie było łatwo. Po 2 latach powstało przedszkole… bo przecież córka rośnie! W międzyczasie rozgrywała się batalia o nią a jak się okazało później… o niego. I kiedy urodziło się nasze drugie… a raczej trzecie dziecko-przedszkole, los pozwolił wygrać batalię.

Dzisiaj jestem matką przemądrzałej 4-latki, 6-miesięcznego przedszkola i…  900 gramowego synka, który z uporem maniaka wkręca się jedną nogą w kręgosłup a drugą w pęcherz. Jestem także żoną  mojego męża, który ma ciężkie życie. Jednak sam je wybrał- życie ze mną. Mamy jeszcze psa, bo dom bez dzieci i psa jest smutny. Brakuje w nim roboty i jest za czysty.

To mój początek.

Kolejny.

Właśnie poczęłam kolejne dziecko.

Mojego Bloga.

 

You Might Also Like

  • Jestem super dumna :). Ty jesteś moim pierwszym dzieckiem spłodzonym pozaustrojowo ;). O dżżizzz ale teraz wymyśliłam 😉

    Cieszę się Madzia i będę obserwować jak te Twoje dziecko się rozwija.

    Twoje teksty czyta się jednym tchem.
    Twój blog jest przyjemny dla oka.

    Niech Ci blogosfera przyjazną będzie 😀