MYŚLI MAMY

Ona

21 kwietnia 2018

Ona.

Każdego dnia z uśmiechem na ustach biegnie do pracy. Elegancka, zadbana i miła dla wszystkich. Staranny makijaż, włosy idealnie związane w kucyk, z którego nie ośmieli się wyskoczyć choć jeden odstający włos. W pracy z uśmiechem wypełnia swoje obowiązki i nigdy nie odmawia pomocy koleżankom. Robi zakupy i nigdy nie zapomina o produktach, które należy kupić. Należy. Wie, że jeśli zabraknie choć jednego małego produktu w domu rozpęta się wojna. Wie, że jeśli zapomni o byciu doskonałą zostanie ukarana.

Nie chce znowu go zdenerwować. Nie chce być złą żoną. Przecież tak długo była złym dzieckiem, złą córką i złym człowiekiem. Zawsze zbyt gruba, zbyt głupia i nieposłuszna. Rodzice na wysokich stanowiskach wiązali z nią wielkie plany. Takie, którymi można się chwalić w dobrym towarzystwie. A ona? A ona została jedynie korposzczurem. Nie prawnikiem, nie lekarzem, nie ma własnej firmy. Dla nich jest nikim. Każdego dnia dąży do tego by pokazać, że jest lepsza od innych, że potrafi, że ma potencjał. Każdego dnia oni pokazują jej, że nie znaczy nic. Już w dzieciństwie usłyszała, że nie ma rodzeństwa bo gdyby miało być tak beznadziejne jak ona to oni- rodzice- nie daliby rady i umarliby ze wstydu.

Zaplanowali jej życie, choć na studiach podwinęła się jej noga to robiła wszystko by znaleźć dobrze płatną pracę. Tu nie udało się im wepchnąć jej w ich idealny scenariusz. Jednak udało się im zaplanować jej małżeństwo, dom. Udało się im znaleźć idealnego zięcia wśród ich idealnych znajomych. Polubiła go od razu. Liczyła na to, że uda się jej wyrwać z domu, który na pozór był wspaniały. Domu, którego zazdrościły jej koleżanki. Miała wszystko o czym one marzyły. Ona zazdrościła im tylko jednego. Rodziców. Zazdrościła kiedy słyszała, że przynieśli tróję ze sprawdzianu i rodzice powiedzieli – „Nic się nie stało. Poprawisz a jak tego nie rozumiesz, nie lubisz to skup się na czymś innym.” Zazdrościła, kiedy chodzili na imprezy a ona nie mogła zadawać się z tymi „Ćpunami i degeneratami”.

Czekała na cud, którym miał być dla niej On.

On.

Własna kancelaria. To go określa. Ma swój własny kawałek świata, każdy patrzy na niego z zazdrością. Ma piękną żonę, choć nie uważa jej za zbyt mądrą, ale to nie jest ważne. Żona ma być piękna, zadbana i posłuszna. Po co ma być mądra? Mądre kobiet spotyka w sądzie, na służbowych wyjazdach. Poznał ją na jakiejś imprezie rodziców. Przyszła ze swoimi rodzicami a jemu potrzebne były ich kontakty. W sumie dzięki nim miał stosunkowo łatwy start zawodowy. Każdego dnia wychodzi do pracy, załatwia swoje sprawy, wraca do domu na obiad. Wieczorem ma czas dla siebie. Kiedy ma spotkanie w towarzystwie zabiera żonę. Czasami musi wyprowadzić ją do porządnych ludzi.
Czasami też musi przywołać ją do porządku bo jest głupia, zapomina, nie jest idealna.

A kiedyś…

Kiedyś było inaczej. Były kwiaty, był śmiech i przyjaźń. Był wymarzony ślub i piękny dom, który kupili im rodzice. Był drogi samochód. Wspólne wyjścia ze znajomymi, rozmowy do rana. Dbał o nią. Podawał rękę gdy wysiadała z samochodu. Niósł zakupy, zdejmował płaszcz i pomagał wytrzeć plecy po kąpieli.
Były marzenia o dziecku. Marzenia, które ona zaczęła odsuwać na boczny tor. W pewnym momencie poczuła, że to nie jest dobry pomysł. Olśniło ją gdy poznała Ankę. Kobietę, która stopniowo zaczęła jej uświadamiać, że nie jest „głupią kur..”, „szmatą” i „bezużytecznym prymitywem, który ma zaspokajać potrzeby męża”.

W jej życiu nastąpił przełom. Zanim jednak do tego doszło musiała przeżyć kilka lat z człowiekiem, który ją poniżał i bił. Nie. Bił to nie jest dobre określenie. Tłukł ją. Musiała brać kilka dni urlopu a kiedy już nie mogła go wybrać musiała przykrywać siniaki makijażem. Nauczyła się go usprawiedliwiać. Nauczyła się, że nie wolno go denerwować. Kochała go. Przyjmowała wszystkie obelgi, uderzenia i kopniaki. Rozumiała, że on potrzebuje swobody i musi wychodzić sam wieczorami by odreagować po całym dniu pracy. Ona go denerwowała i nie była godnym partnerem do rozmowy. Wiedziała, że ją zdradza. Pierwsze dwa razy kiedy ją zdradził – bolały. Taki był. To były kobiety „na raz”. Raz pękła przy swojej matce. Pierwszy i ostatni raz. Matka kazała się jej nie mazgaić i przyjąć to jaki jest jej mąż. W końcu mu ślubowała! „Przecież to tylko fizjologia- faceci tacy są i musisz to przeżyć. Masz wszystko, po co chcesz to zepsuć?”

Umarła kolejny raz. Nie miała godności. Nie miała żadnych praw. Czuła się jak gosposia na usługach, ale tak powinno być. Żony jego kolegów też to przeżywają. Takie środowisko? One były inne. Przymykały oko na zachowania mężów bo wiedziały, że po każdym wyskoku dostaną fajne buty z czerwoną podeszwą, drogie perfumy lub pojadą na fajne wakacje.

Anka

Wzięła się z nikąd. Pewnego dnia stanęła przed nią w restauracji w centrum miasta. Spotkanie służbowe. Pewna siebie, starsza od niej lub w jej wieku. Miała niedbale ułożone włosy, mocny makijaż i długie czerwone paznokcie. Patrzyła na nią wielkimi czarnymi oczami, z których emanowała pewność siebie i siła. Czuła się nieco onieśmielona. Jak szara mysz. Jej nie było wolno nosić takich paznokci – były zbyt wyzywające. Mocna kreska? Raz ją zrobiła. Nazwał ją „kurw..” i kazał „zmyć to z pyska.”

Załatwiły sprawę raz dwa i miała już wychodzić kiedy Anka zapytała, czy nie zechciałaby wypić z nią kolejnej kawy.
Pierwszy raz rozmawiała z kimś otwarcie. Mimo, że nie było jej wolno. Mimo wstydu.
Nim jednak przełamała lęk minął kolejny rok. Anka była kobietą z szaloną i bolesną przeszłością. Wyjechała z rodzinnego miasta z całymi swoimi oszczędnościami i dwiema walizkami. Uciekła. Od męża, który podniósł na nią rękę. Już w dzieciństwie wiedziała, że nie pozwoli na to swojemu mężowi. Ojciec zafundował jej zbyt wiele tego typu atrakcji.

Spakowała się i postawiła wszystko na jedną kartę. Może zbyt szybko, może zbyt gwałtownie. Nie żałowała tego. Mąż przepraszał, szukał jej i próbował wszystko naprawić. Nie wybaczyła.
Stała teraz na czele dużej firmy, była sama. Nie żałowała. Realizowała się i czekała aż trafi na kogoś odpowiedniego. Bez ciśnienia, bez parcia na związek.

Przełom

Ona zapytała Ankę o jej początek. W odpowiedzi usłyszała – „który początek?”
Poznała jej historię. Gdy usłyszała o pięści, którą mąż przyłożył Ance rozwiązał się jej język.
Zaczęła mówić. Bez płaczu. Bez emocji. Tak miało być. Faceci tacy są. On chce mieć dziecko. On chce otworzyć kolejną kancelarię. On chce.. on chce.. czasami mi przyłoży, ale uwierz należy mi się. Jestem głupia i nie rozumiem pewnych spraw. Jestem beznadziejna bo spóźniam się z obiadem kilka minut a on wraca bardzo głodny do domu. Jestem beznadziejna bo musi szukać seksu u innych kobiet. „Gdybym miał dobrze w domu nie musiałbym szukać na mieście”.

Anka się zagotowała.
Po roku czasu, kilku współpracach z Nią widziała w niej fajną kobietę, która zna się na swojej pracy. Kobietę, która jest dobrze zorganizowana, wesoła i.. potrafi wszystko tuszować.
„Muszę Ci pomóc”.
A czego ty chcesz?
Żyć.
__________________________________________________________
Odebrała od niej telefon. Była trzecia w nocy. Anka przetarła oczy i słuchała co Ona krzyczy do telefonu. Krzyczała i płakała. Powiedziała mu, że go nie kocha. Że nie wytrzyma więcej poniżania, zdrad i bicia. Usłyszała, że to jedyne na co zasługuje. Wyrzucił jej rzeczy przed dom i kazał „wypierda…”. Nie wie co ma zrobić. Nie ma dokąd pójść. Anka zgarnęła ją spod domu. Ona po ośmiu latach rozwiodła się z mężem. Straciła prawie wszystko. Dom, rodziców, osiem lat…
I niczego nie żałuje tak , jak tego, że ktoś wcześniej nie pokazał jej „życia”. Nie pokazał, że to co serwuje jej mąż nie jest życiem.

Rozejrzyj się.
Być może i ty Ją znasz. Podejrzewasz.
Być może Ona to ty.
Nie bądź obojętna. Za zamkniętymi drzwiami dzieją się często rzeczy, o których nikt nie ośmieli się powiedzieć.

Wpis powstał w związku z kampanią społeczną Za zamkniętymi drzwiami. Przy współpracy z Fundacją 3-4 start.

You Might Also Like