Ja MYŚLI MAMY

Mój portfel – moja sprawa

29 grudnia 2016

mój portfel moja sprawa
Jedni rodzą się piękni i bogaci a inni muszą na to ciężko zapracować. Nic nie jest dane nam z góry i nie raz o tym już wspominałam.
Nie trawię kiedy ktoś ocenia ludzi przez pryzmat tego co posiadają, lub tego co potencjalnie mogą posiadać w przyszłości.
Takie podejście wydaje mi się nie tyle dziwne co płytkie. Żenujące. Nie oceniam póki nie poznam. Czasem nawet zbyt naiwine i dziecinnie wierzę, że pierwsze wrażenie – uznawane przez niektórych wręcz za coś mitycznego i niezwykle ważnego – może być czymś co ma stworzyć tylko pewien pozór. Pozór otwartości lub niedostępności. W sumie ludzie dzielą się na tych, którzy sprzedają Ci przy pierwszym poznaniu historie swojego życia, a na drugim spotkaniu zapraszają Cię do swojego łóżka oraz na ‚tych drugich’, którzy nigdy nie wpuszczą Cię dalej niż do przedsionka swojego życia. Zdecydowanie wolę współżycie w społeczeństwie, które z rozsądkiem dozuje wpuszczanie nas do swojego świata. Nie chodzi mi tutaj o sieć, blogi i moje wynurzenia, ale o to co możemy i co powinniśmy mówić gdy kogoś nie znamy, lub nie jestśmy go pewni do końca.

Napotykamy na swojej drodze ludzi, którzy są … różni. Czasem pozytywni, czasem szajbnięci a czasami po prostu dziwni. Nie zwalnia nas to od zachowywania się ze zwyczajnym, wrodzonym wyczuciem. Nie opowiem Pani w kolejce w sklepie mięsnym o detalach mojego życia erotycznego, z rodzicami w przedszkolu nie będę rozmawiać o moich problemach małżeńskich a matce chorego dziecka nie powiem, że nie ma nic gorszego w życiu niż choroba i śmierć dziecka. Takie incydenty świadczą nie tyle o braku kultury co o braku obycia z ludźmi, sytuacjami i zachowaniem przyzwoitości.

Kiedy widzę Ciebie czy jakąkolwiek Kryśkę na ulicy, nie zapytam ile zarabia, ile i na co wydaje. To nie jest i nie będzie mój interes. Tego samego staram się uczyć Zośkę, w taki sam sposób staram się ucinać durne dyskusje na temat kogo na co stać a kto roztrwania pieniądze na bzdety. Żyję tym co mam w swojej kieszeni i bardzo bym chciała by każdy żył w oparciu o podobne zasady.

Jestem pracodawcą, kiedyś byłam pracownikiem. Nie wyobrażam sobie grzebać w kieszeni szefa (nawet słownie). Zatrudniając się ustalam stawkę, jeśli mi nie odpowiada to po prostu nie podejmuję tej pracy. Jeśli widzę, że jest możliwość rozwoju sytuacji a stawka może wzrosnąć – fajnie. Trzeba się starać. Nieważne czy to jest miejski szalet czy biuro maklerskie. Mam wrażenie, że ludzie którzy jednak funkcjonują w inny sposób są zwyczajnie nieobyci. Są sprawy, o których mogę pomyśleć w złości, ale o których nie rozmawiam z nikim poza samą sobą.

Trzeba być powściągliwym w swoich sądach i słowach. Nigdy niewiadomo co zostanie wykorzystane przeciwko nam.

You Might Also Like

  • meandmyspace.pl

    Niestety takich ludzi jest dużo, lubię ludzi szczerych ale nie wydających opinie i komentarze których nie powinni mówić. Najgorzej chyba nie lubię tych interesownych co są jak mają jakąś korzyść a później nie odzywają się miesiącami.

    • Magda milkii.pl

      do mnie już by się nie odezwali po kilku miesiącach bo nie mieliby takiej możliwości. Niestety nie da się mieć cudownego radaru, który zlikwiduje tych ludzi z naszego potencjalnego otoczenia przed poznaniem się na nich.

  • Ja na podobnej zasadzie nie lubię oceniania ludzi ze względu na ich wykształcenie. Znałam wielu magistrów, którzy byli całkiem beznadziejni i wiele osób, które nie miały nawet matury, a były cudownymi, pełnymi wartości ludźmi.

    • Bo to jest akurat kwestia nie tyle wychowania co usposobienia. Niektórych wychowuje rodzina, szkoła, uczelnia i nic im z tego nie przyjdzie a niektórzy mają taką cechę wrodzoną.

  • To polska cecha, strasznie to niegrzeczne i w moim odczuciu buriackie pytać, czy też rozmawiać o pieniądzach. Zgadzam się z twoimi przemyśleniami, że mój portfel to moja sprawa, tylko i wyłącznie, no męża jeszcze 😛

    • dla mnie to totalny zaścianek. Czasami rozmawia się o kwestiach finansowych ze znajomymi – jeśli znałabym Cię dobrze i rozmowa spontanicznie skierowana jest na takie tory – nie widzę problemu by odpowiedzieć na jakieś pytanie, lub odnieść się np do twojej sytuacji porównując ją do mojej. Jednak do tego trzeba mieć wyczucie, trzeba znać się dobrze i być ostrożnym.

      • Zgadza się, ale wg mnie taki temat to bomba cykajaca 🙂