MYŚLI MAMY

Matko! Daj sobie w pysk!

13 stycznia 2019

Nie ma co wariować po porodzie. Rozumiem, że zżera Cię stres, często nie wiesz co robić, ale „namacalne dziecko”, które widzisz,słyszysz i czujesz jest dość instynktowne w obsłudze. Trzeba tylko dać sobie w pysk, nie być miękką fają i mieć trzeźwy umysł.

Za pierwszym razem byłam spięta, miałam wrażenie, że każdy patrzy mi na ręce, że nie podołam a potem okazało się, że najlepiej sobie radzę jak mam wszystkich w d… . Z synem od początku było inaczej. Poród zaczął się sam. Wyszedł i był. Każdy płacz i krzyk nie wprawiał mnie w stan ogólnego wkur… tylko odpalał pokłady empatii.
Wiem, że łatwo mi mówić bo już mam to dwa razy za sobą a tu jest wiele pierworódek.

Matko! Daj sobie w pysk!

Tylko, że mnie przed pierwszym porodem każdy straszył-nie bedzie spać, nie będzie jeść, nie da ci żyć. Bedziesz styrana,zajechana i dobita. Nie bedzie czasu na nic. I ja to sobie tak wkreciłam, że nie pozwalałam na dojście do głosu tego co działo się w rzeczywistości, która dała mi złote dziecko. Dziecko, ktore spało, jadło i było spokojne. Dziecko, które nie było absorbujące a ja czułam się jakbym rąbała nockę w kopalni. Jedyną logiczną opcją jest wg mnie dać sobie czas, empatię-dla samej siebie i nie wpuszczać przez pierwszy tydzień wycieczek do domu.

Każdy kiedyś zaczynał. Pierwsze dziecko to egzemplarz testowy-brzydko brzmi, ale tak jest. Ono stawia pierwsze kroki w życiu a my pierwsze kroki w byciu mamą. Na kimś musimy się nauczyć obsługi noworodka a plastikowa lalka nie wchodzi z nami w żadne interakcje. Nie zapłacze, nie zrobi kupy kiedy Ty jedną ręką trzymasz je za brzuch a drugą szarpiesz się z chusteczkami nawilżanymi, które oczywiście wychodzą w ilości minimum 6 na jedno pociągnięcie!

Taki mały, żywy człowiek – pierwszy w naszym życiu powinien być nazwany człowiekiem ze stali. Taki terminator bejbi – musi przeżyć starcie z laikiem, który zrobić mu krzywdy nie chce, ale czasami niedomaga. Przecież w pudełku ze szpitala nie dali nam instrukcji obsługi dziecka.

Samotność

to jest potrzebne każdemu. Nie chodzi do dramatyzowanie i wpadanie w bejbi blusa. Raczej chodzi tutaj o samotność, która ma dać spokój. Pisałam wyżej o tym by nie wpuszczać wycieczek do domu. Nie potrzeba nam rozrywki a każdy chce przyjść zobaczyć, pociumciać, poszczypać, powąchać , ach! jaki malutki! Jaki grubiutki! jak pięknie śpi, a je? nie karmisz? karmisz? może za mało skoro nie śpi? a może dać mu wody? a może ma mokro bo się wierci, a może… a może…
A może dalibyście być matce matką?

Pozwolilibyście jej na te wątpliwości? na wykazanie się? Może czasami warto wrzucić na luz i przypomnieć sobie swoje pierwsze dni z noworodkiem? Bo obstawiam, że każdy zaliczył mega ciśnienie na matkę/babkę/ciotkę/ dziadka i sąsiada. Złote rady mogą się przydać. Jednak wyrozumiałość i trzymanie języka za zębami jest bardziej cenione przez świeżą mamę. A Ty, mamo- pozwól sobie na brudne gary, wywleczony odkurzacz i dres na tyłku. W innym wypadku z pierwszych tygodni życia Twojego dziecka zapamiętasz ciągły zapier**l, niedospane noce, brudne mieszkanie a nie pierwszy uśmiech, przytulenia, odruch moro i słodkie pojękiwanie dziecka w kołysce.

You Might Also Like