Ja MYŚLI MAMY

Kiedy dzieci pytają o śmierć…

18 marca 2019

Rozmawiałaś kiedyś z dzieckiem o śmierci? O przemijaniu i odchodzeniu?
O ile niektórym dzieciom wystarczy krótka, zdawkowa informacja o tym, że dziadek lub ciocia są teraz u aniołków o tyle dla niektórych dzieci to stanowczo za mało.

Jesienią w przedszkolu rozpoczynają się tematy trudne. Trudne nie tylko dla dzieci, ale i dla nas. Niejednokrotnie głos uwiązł mi w gardle kiedy czytałam opowiadanie, albo starałam się nie popłakać odpowiadając na ciężkie pytanie. Nie ze względu na własne przeżycia związane z tym tematem, ale głównie dlatego, że widziałam strach, niepewność i jednocześnie ogromną ciekawość wpatrzonych we mnie oczu kilku lub kilkunastu dzieci.

Nie wstydzę się tego bo całkowite wyjałowienie z emocji dyskwalifikuje Cię jako nauczyciela tych wchodzących w życie ludzi. Musimy mieć w sobie emocje, empatię, współczucie i wyczucie.

Rodzice czasami uważają, że dziecko jest za małe na to by rozmawiać z nim na pewne tematy. Mylicie się jeśli i wy tak myślicie. Każdy temat można podjąć z dzieckiem – należy tylko wziąć pod uwagę to jakich używamy słów i porównań. Nie będę wdawać się w szczegóły choroby bliskiej, zmarłej osoby i mówić 3 latkowi o raku i przerzutach do innych narządów. Mogę opowiedzieć o tym, że ktoś zachorował i zapewne usłyszę co miał chore – mogę odpowiedzieć, że taki narząd w brzuszku, że nikt nie mógł już pomóc tej osobie.

Zwykle pojawia się także pytanie – Czy Ty też umrzesz? I słyszałam je nie tylko w przedszkolu, ale także od moich dzieci. Nie powiem, że będę żyć wiecznie. Nie wolno okłamywać dzieciaków, bez względu na wiek. Mówię zawsze, że umrę, ale jak będę bardzo, bardzo stara a oni dorośli lub wtedy gdy oni tez będą bardzo starzy.

Słyszałam też, że przecież już jestem stara, ale… no nie tak bardzo jak ich babcia.

W minionym roku, kiedy jeszcze dałam radę pracować, podczas zajęć o tematyce związanej ze zbliżającym się świętem zmarłych doświadczyłam czegoś co jeszcze nigdy mnie nie spotkało.

Nie było to porażające, straszne czy niebywałe. To nie o takie przeżycia chodzi. Cała grupa przedszkolaków to dzieci niezwykłe. Mimo, że czasami dawali nam się tak we znaki, że miałyśmy dość wszystkiego to nie zamieniłabym ich na nikogo innego. Nauczyli mnie wiele. Moje 4 latki również były szczególne. Ciekawskie, wnikliwe i niezwykle uczuciowe. Nie ‚kasowałam’ ich pytań bo były zbyt trudne lub nie na miejscu. Tym razem spodziewałam się wielu pytań, ale nie aż tylu emocji.

Oczywiście podczas rozmowy dotyczącej odwiedzania grobów pojawiły się pytania o to czy babcia jest u aniołków i jak dziadek trafił na cmentarz.

Czy w niebie są krawężniki? Czy nikt nie spadnie z chmury na ziemię?

Opowiadaliśmy o tym, że czasami gdy ludzie są bardzo chorzy i lekarze nie mogą im pomóc – umierają. Wówczas rodzina organizuje pogrzeb, czyli taką uroczystość podczas której zmarły chowany jest do ziemi, a potem tworzy się nagrobki.

Pojawiły się także pytania związane z bliskimi, których nie zdążyliśmy poznać. Któreś z dzieci wspomniało, że na cmentarz chodzi z rodzicami do dziadków i cioci, którzy umarli zanim oni się urodzili. I nagle… jeden chłopiec zaczął płakać. Nie tak normalnie, nie szlochać, ale płakać tak żałośnie, przenikliwie, że nie mogłam pomóc mu w opanowaniu tego stanu.

Po dłuższej chwili, kiedy wszystkie dzieci zbiegły się do nas by przytulić kolegę, on wydusił z siebie, że jego pradziadek zmarł zanim on mógł go poznać. Zrobiło mu się przykro bo ma z nim tylko jedno zdjęcie, na którym pradziadek go przytula i on … nie pamięta go. Próbowałam nieco ukoić jego żal, ale… po chwili powiedział coś bardzo ważnego. Coś co otwarło we mnie szufladkę z ważnym przemyśleniem…

„Ciociu, bo ja nie płaczę temu, że go nie ma. Mnie jest przykro bo go już nie pamiętam. Nie pamiętam go. Nie pamiętam jak wygląda i nie wiem gdzie jest nasze zdjęcie!”

Powinniśmy pamiętać, ale… nie o zniczu raz w roku, zapalonym w biegu. Powinniśmy pamiętać o pielęgnowaniu wspomnień. Nie żałosnych migawek związanych ze śmiercią a wspomnień radosnych. W końcu z bliskimi osobami wiąże się wiele wspomnień z naszego życia. Pamiętać mamy ich żywych. Wykonujących jakieś czynności.

Idealny wydaje się być cytat z filmu „Szeregowiec Ryan”. Kapitan Miller (grany przez Toma Hanksa) rozmawia z tytułowym Ryanem (Matt Damon) – szeregowiec mówi mu, że nie może przypomnieć sobie swoich zmarłych braci. Nie pamięta ich żywych.

„-Musisz znaleźć kontekst.
-Jak to?
-Nie myśl o ich twarzach a o sytuacjach. O tym co razem robiliście.”

I o tym powinniśmy pamiętać. To powinniśmy przekazywać dzieciom. Nie same łzy tęsknoty a radość jaka wiąże się z tymi ludźmi, których już nie ma.
Często tylko te wspomnienia będą w nas żyć gdy będziemy dorośli.

„Mój’ chłopiec znalazł zdjęcie. Mam nadzieję, że już nigdy go nie zgubi.

Nie bójmy się też rozmawiać o śmierci. Wiem, że każdy z nas się jej boi. Boimy się o swoje życie i o życie bliskich nam osób. Dzieci wykazują dużą potrzebę poruszania trudnych tematów. Widać, że nie wszyscy rodzice poruszają te tematy, lub nie są zbyt chętni do rozmów na temat odchodzenia. Może zabrzmi to trochę nietaktownie, ale uwierzcie mi, że ‚te moje 4 latki’ chętniej rozmawiały ze mną na ten temat niż na jakikolwiek inny. Wakacje, bajki, zabawy… żaden z tych tematów nie zajął nam tyle czasu co tematyka Święta Zmarłych czy zaduszek.
Nie bójmy się tego. W końcu… to od nas dzieci czerpią wiedzę na temat otaczającego nas świata.

You Might Also Like