Ja LIFESTYLE MYŚLI MAMY

Jak zorganizowałam Pierwszy Zlot Październikowych Mam

14 sierpnia 2016

Jak zorganizowałam letni zlot październikowych mam? Milkii.pl

„Dziewczyny wypadałoby się spotkać…”

Hasło rzucone mimochodem gdzieś w okolicach stycznia czy lutego. 80 kilka kobiet wybiera miejsce spotkania… i tak nastał kwiecień. Chyba nikogo to nie dziwi 😀 Szkoda mi było tego zrywu, mobilizacji. W końcu jest jakaś szansa by się poznać. Zobaczyć większą grupę październikówek w jednym miejscu.
Tak! Tak! Zrobię to!
Zorganizuję zlotpaździernikowych mam !

Rzucę hasło i pozwolę im jechać po sobie, że pomysł do dupy bo daleko, bo robię to pod siebie.
Po chwili przychodzi moment trzeźwości.

E tam.
Nie pojadą po mnie. Nawet jeśli pomysł się nie przyjmie to inicjatywa umrze śmiercią naturalną. Nie dam rady zorganizować tego na odległość i zastanawiać się czy miejsce jest spokojne, bezpieczne i estetyczne jak na zdjęciach czy trafimy do jakiejś dziury, w której wystrój przypomina hotelik z „Psychozy”.

Po kilkunastu telefonach znalazłam w końcu miejsce, które spełniło nasze oczekiwania.
Riverpark w zatorze – jako jeden z nielicznych miejsc do których telefonowałam spełnił moje oczekiwania jako matki, organizatorki i uczestnika. Domki letniskowe usytuowane są w bardzo cichej i spokojnej okolicy mimo, że tuż za ogrodzeniem rozciąga się cudowna sceneria jednej z atrakcji  dinozatorlandu – parku mitologii.

Riverpark to duży obiekt, gdzie znajduje się mnóstwo zieleni, atrakcji dla dzieci i miejsca do odpoczynku dorosłych. Nasza świetna grupa  liczyła 50 dorosłych i 36 dzieci w tym 30 maluchów 9 miesięcznych  i rodzeństwo maluchów.
Zorganizowaliśmy wspólnymi siłami gifty pamiątkowe, grilla i świetną imprezę integracyjną. Zjechaliśmy się z całej Polski a nawet zza jej granic. Co mnie ucieszyło?

Nie było żadnej gównoburzy, nie było zgrzytów, nie było problemów. Wszyscy sobie pomagaliśmy.
Już nieraz pisałam o pozytywnym wpływie Internetu na znajomości. Tym razem daliśmy niezły popis i pokazaliśmy, że w życie forum włączyli się także Panowie, którzy z socjalizacją poradzili sobie wzorowo. Chciałabym by każdego roku takie spotkania mogły mieć miejsce.

Jak zorganizować zlot?

  1. Miejsce – ogrodzone, bezpieczne, czyste i schludne. Mamy do zakwaterowania nie tylko dorosłych, ale przede wszystkim dzieci. Musimy pamiętać by pokoje nie były zagrzybione, łazienka powinna być prawie sterylna, miło by było by w domku znajdowała się kuchnia lub aneks, lodówka i czajnik.
  2. Wyżywienie – jeśli nie korzystamy z menu oferowanego przez ośrodek, musimy zamówić pieczywo, przekąski, wody, soki, owoce, mięso, warzywa i sery dla tych, którzy mięsa nie jedzą. Sztućce plastikowe, talerzyki, kubeczki na napoje, kawa, cukier, mieszadełka.
  3. Ubezpieczenie – gdzie jest dużo ludzi tam ‘lubi się’ coś wydarzyć. Lepiej poświęcić tą złotówkę za ubezpieczenie i mieć jakieś ‘zabezpieczenie’.
  4. Gifty – prezenty, upominki. U nas były to koszulki pamiątkowe, dyplomy uczestników i smycze do kluczy. Pamiętajmy, że rodzeństwo …i tatusiowie – także chcą otrzymać upominek. Dobry grafik, fajna drukarnia, trzeba rozejrzeć się w swojej okolicy
  5. Śniadanie kolejnego dnia – warto skorzystać z oferty ośrodka, ze względu na zamieszanie przy wyjazdach 🙂
  6. Dużo siły, wytrwałości, nerwów i najważniejsze… (powinno być na pierwszym miejscu!) Super organizatorzy! Bez pomocy mojej współtowarzyszki niedoli nie dałabym rady. Nanosiła
    sumiennie wszelkie zmiany na nasze tabelki i listy, kwaterowała tysiąc razy rodziny tak, by nie było wolnych miejsc i dodatkowych opłat.
  7. Dojazd osób – nie każdy przyjeżdża na spotkanie własnym samochodem. Należy dograć dowiezienie ich na miejsce spotkania lub wyszukanie autobusów lub pociągów, które ich dowiozą.

 

Pracy było sporo. Jazdy do ośrodka z wkurzonym Iwkiem, gnanie na złamanie karku by zdążyć odebrać Zofie bo rozmowy z Panią się przedłużyły. Nocna infolinia by przekazać każdemu wiadomości. Codzienna infolinia z drugą organizatorką i burza mózgów tak bardzo zlasowanych codziennością z niemowlakiem. Organizacja koszulek, których nigdzie nie można było dostać. Ubezpieczenie podpisywane w locie bo Panie kończyły już pracę. Dziś się uśmiecham gdy o tym pomyślę, ale wtedy nie było mi wesoło.

Satysfakcji nie da się policzyć i opisać. Kiedy stanęłam na pagórku obok paleniska  – gdzie zebrali się uczestnicy – zobaczyłam ich wszystkich pogrążonych w rozmowie, chichotających, radosnych.

Jak zorganizowałam letni zlot październikowych mam? Milkii.pl

Byłam szczęśliwa.

Pomyślałam sobie :” no nie! Udało się!”

Jak typowa baba miałam ochotę się poryczeć z radości.I tak sobie ryczę wewnętrznie z radości za każdym razem gdy o tym pomyślę.
Nie jest łatwą sprawą dostosowanie daty do urlopów tylu ludzi. Nie łatwe jest zmienianie listy uczestników średnio co 8 godzin. Odpowiadanie na tysiące nawet najdziwniejszych pytań

Ale… warto. Warto bo znamy się już sporo czasu i nareszcie możemy mówić o tym w pełnym znaczeniu tego słowa. Bo znamy się także w rzeczywistym świecie.

Uwielbiam moje październikówki. WSZYSTKIE! Uwielbiam za to, że mimo ogromnych odległości podjęły to szalone wyzwanie i z małymi dziećmi przemierzyły pół Polski a niektóre nawet i pół świata by się z nami zobaczyć.

Odległości nie stanowią barier a internet ma moc.

Należysz do jakiejś grupy? Chcesz zorganizować podobny event? Do dzieła!

Jak zorganizowałam letni zlot październikowych mam? Milkii.pl

You Might Also Like