Bez kategorii Ja JA I ON MYŚLI MAMY

Ciąża to wstyd?

15 listopada 2017

Bawi mnie to niezmiernie. Stoję w aptece z gilem po pas, pociągając nosem czuję jak w moich zatokach miejsce ulokował sobie gigantyczny głaz, który musiałby zostać rozłupany kilofem bym mogła w końcu zacząć oddychać.
W rękach trzymam środki wspomagające mnie w walce z wrogiem i mam wrażenie, że za chwilę zasnę na aptecznej podłodze. Oczy robią się coraz cięższe i pragnę być już w swoim łóżku – nawet jeśli dzieci będą po mnie skakać.
Wokół znajduje się chyba z dwudziestu ludzi, ale tylko jedna dziewczyna przyciąga moją uwagę.

Krząta się między olejkiem rycynowym a kremami do skóry atopowej. Ciągle zerka na kasę, długość kolejki by w końcu strącić z półki cały rząd butelek dla niemowląt. Bordowa ze wstydu, spotyka poirytowany wzrok farmaceutki i w pośpiechu sprząta rozrzucone przedmioty. W końcu moja kolej!
Nie ma nikogo poza mną i winną bałaganu. Winna zamaszystym ruchem zwija z półki kilka a może nawet kilkanaście testów ciążowych, staje za mną i przebiera nogami.

Uśmiecham się pod nosem choć moja choroba sprawia, że mam ochotę strzelić sobie w łeb. I to byłby koniec historii gdyby nie zaciął się terminal w trakcie opłacania mojej transakcji.

Tak więc stoję sobie i czekam aż machina zatrybi, dziewczyna wyrzuca testy ciążowe na blat, pani zerka na nią życzliwie a ona rzuca jej tylko cichutkie: „to dla koleżanki”.

Tak, jasne.
Płaci i wychodzi.

Chwilę później wpada druga, podobnie się zachowująca kobieta,ale nieco starsza.
Szeptem pyta farmaceutkę o coś, ale szept nie pasuje do jej krzykliwego i pewnego wyglądu. Pani po chwili podaje jej garść testów.
Płaci i ucieka.
Patrzę z niedowierzaniem i modlę się by to nie było zaraźliwe!
W nogi! Jeszcze mnie zarażą!

Wróciłam do domu, wpakowałam w siebię masę prochów i zaczęłam się zastanawiać.
Co w tym wstydliwego?

Ciąża jeśli ją podejrzewamy to w 70% przypadków w niej jesteśmy. To moja odpowiedzialność za wiek prokreacyjny i za moje wybory życiowe.

Wyobrażasz sobie wejść do apteki i szeptem prosić o coś na katar?
Też możemy się wstydzić bo się tego nie spodziewaliśmy.
I tak, wiem są ciąże oczekiwane i takie na które nikt nie czekał.
Nie oczekuję euforii od każdej kobiety w ciąży.
zachowanie obu dziewczyn mnie trochę… zdziwiło. Test to test. Małe pudełko, które w dzisiejszych czasach możemy dostać przesyłką nieoznakowaną z allegro. Poza tym tłumaczenie się w moim odczuciu sprawia większą podejrzliwość niż cisza.

W ciąży z Iwurem, kiedy godzinę po ‚sikaczu’ pojechałam na betę patrzyłam na dziewczyny w ciąży czekające na krzywą cukrową i starałam się tak wypiąć moją wklęsłą ciążę by było choć trochę ją widać. Po wyniki przyjechałam na drugi dzień i Pani wydająca je wykrzyczała praktycznie na całą poczekalnie:”tak, beta przyrasta jest Pani w 5 lub 6 tygodniu. Jak dobrze pójdzie to październiku będzie Pani miała termin porodu”.
Łot?
Tajemnica, poufność danych i wyników… Nie przeszkadzało mi to, ale wspominając to dziś mam wizję jak Pani farmaceutka woła jedną lub drugą Panią Speszoną :”zapomniała Pani testu ciążowego, ale być może za 8 miesięcy będzie Pani u nas kupować pampersy dla dziecka”.

Tu nie ma się czego wstydzić. To osobista radość lub tragedia – w zależności jak kto do tego podchodzi. Apteka to zwyczajny sklep – nie konfesjonał. Nie musimy się tłumaczyć z kim spałyśmy, czy czekamy na ciążę czy sama myśl o niej wywołuje dreszcze na naszym ciele.
Przynajmniej narazie. Klauzula sumienia jest obecna już w co drugiej aptece.
A czasem mam wrażenie, że dziewczyny wstydzą się nawet podnieść wzrok kupując to małe pudełko. Znajoma farmaceutka, gdy pytałam ją o zachowanie osób kupujących testy ciążowe , potwierdzała, że najczęściej tacy ludzie mówią bardzo cicho, krążą po sklepie w poszukiwaniu świętego Graala by na końcu podać im wyliczoną kwotę i uciec z apteki. Sytuacja powtarza się zazwyczaj przy takich produktach jak prezerwatywy lub środki na grzybicę, prostatę czy hemoroidy.

Są też tacy, którzy tłumaczą się zawzięcie, że to dziewczyna brata siostry sąsiada ma dylemat ciążowy, albo młody chłopak, który twierdzi że chcą sprawdzić z kolegami czy ich test wyjdzie pozytywnie. (oby nie bo podwyższony wskaźnik bhcg u mężczyzn może świadczyć o chorobie).

I z jednej strony staram się zrozumieć zalęknione nastolatki a z drugiej najzwyczajniej nie czaje. Chciana czy nie – jakoś muszę się dowiedzieć czy jestem sama czy z towarzyszem niedoli 🙂

You Might Also Like