MYŚLI MAMY PARENTING Rodzina

boję się wracać do domu

23 listopada 2016

Rozumiem?

Prawo jazdy zdałam za trzecim razem, cztery lata temu. Nie uważam się za świetnego kierowcę, ale staram się używać oczu i rozumu kiedy jeżdżę. Od trzech lat jeżdżę na studia do miasta oddalonego od mojego miejsca zamieszkania o około 35 kilometrów, pokonuję tą trasę przynajmniej 2 razy w tygodniu. Za każdym razem kiedy kończę zajęcia boję się wracać do domu.

Rozumiem zdenerwowanie kierowców, kiedy przed nami pyrka sobie dziadek 20km/h a nas szlag trafia i krew zalewa. Rozumiem, że można wyprzedzać i rozumiem, że niektórym się spieszy.
Nie rozumiem natomiast gdzie tacy kierowcy mają rozum, dlaczego nie pomyślą o tym, że w niektórych miejscach nie tyle nie powinno się wyprzedać co nie wolno tego robić.

30 kilometrów niepewności

W miniony weekend wracałam do domu około 20. Na odcinku serpentyn, wąskiej drogi i samych drzew rosnąch przy niej zrobił się okropny korek ze względu na pojazd przewożący jakąś koparkę i coś co przypominało betonowy krąg.
Było mokro, a my przesuwaliśmy się jak żółwie. W lusterku zauważyłam światło i pomyślałam :”ooo pewnie karetka”. Zaczęłam zjeżdżać na prawo, pojazd zbliżył się do mnie z prędkością światła i zobaczyłam… ciągnik siodłowy.
Za jakieś 200 m ostry zakręt, gdzie on gna?! Przecież tu nawet nie wyhamuje by się wcisnąć. W głowie miałąm obrazki jak z „Oszukać przeznaczenie” – samochody wbijające się jeden w drugi, ja nie mająca gdzie „uciec”.

Kiedy zniknął mi z pola widzenia złapałam oddech. Nie na długo.
W lusterku znowu mignęło mi kolorowe światło, a moje serce podjechało do gardła. Kolejni dwaj samobójcy, nie dbający o bezpieczeństwo innych kierowców, gnali jak kamikadze prosto w zakręt zza którego w każdej chwili mógł wyłonić się inny kierowca.

Byłabym skłonna przeżyć tą sytuację po cichu. Niestety przeżywam takie chwile grozy każdego tygodnia. Każdy weekend to możliwość zobaczenia popisu ludzkiej głupoty, bezmyślności i braku sacunku dla mojego życia. Wolę się spóźnić, wolę jechać 10 lub 20km wolniej, ale wrócić do domu żywa – nie w plastikowym worku. Mam męża, dzieci i nie mam zamiaru zginąć przez ludzką głupotę i brawurę.

Lekkomyślność

To nie tylko tir-y. To także dzieciaki, które ledwo co dostały kluczyki do ręki i wydaje im się, że są królami życia. Niestety w większości przypadków finał jest tragiczny.
Wyobraźcie sobie prostą drogę, z naprzeciwka nadjeżdżają samochody a dwie „polówki” i bmw z zepsutym tłumikiem ścigają się po to by zjechać na swój pas 30 cm przed samochodem jadącym w przeciwną stronę.

Hamujesz, rzucasz głośne „Kurwa” pod nosem i z pełną frustracją zaciskasz dłonie na kierownicy. Jadąc swoją 70-tką doganiasz ich w 3 minuty i razem wleczecie się w korku. Po co im to? Jeśli ktoś ma ochotę na wyścig niech uzbiera środki na wynajęcie toru, gdzie może ścigać się do woli. Jeśli nie ma takiej możliwości – niech zbiera na trumnę.
Nie mam wrażliwości w takich sytuacjach. Wyznaję prostą zasadę – szanuję ludzi, których spotykam, jednak oczekuję wzajemności. Spotykając się na drodzę będę szanować tylko tego, kto szanuje mnie i moje życie.

Głupota?

Nie wiem czy Polacy żyją we własnym świecie, który ogranicza ich zdolność przewidywania czy są po prostu głupi. Każdy znak i zakaz to przecież okazja by go złamać, olać i jechać po swojemu. Dlaczego większość wypadków w innych Państwach jak np. Niemcy – gdzie jeździć można bez większych ograniczeń – powodowana jest przez naszych rodaków?
Dlaczego to obcokrajowcy dojeżdżając do przejścia dla pieszych potrafią się zatrzymać a Polak najzwyczajniej stara się zdążyć przejechać przed pieszym?!

Krew mnie zalewa kiedy kierowca, który widzi mnie już z większej odległości czeka do ostatniego momentu by wyjechać mi o włos przed maską.

Zawsze mówię, że tutaj nic już nie pomoże. Jeśli nie pierdyknie tu bomba i nie rozpieprzy wszystkiego nic się nie poprawi, nie naprawi i nie zmieni. Muszę jeździć samochodem, muszę dojechać do szkoły, domu, rodziny. Muszę jechać do lekarza czy sklepu. Nie zamknę się w gumowej kuli, która miałaby mnie uchronić przed niebezpieczeństwem otaczającego świata. Nie da się tak. Samochód stał się jednym z najpotrzebniejszych gadżetów dnia codziennego. Używamy go równie często co telefonu, komputera czy telewizora. Mogę jeździć jeszcze ostrożniej, ale to nie rozwiąże sprawy. Przestałam ‚mrugać’ i informować o kontroli na drodze, przestałam myśleć pozytywnie o tych, którzy spieszą się za bardzo.
Myślę o sobie. O tym, że nie chcę się więcej bać kiedy wracam do domu.

boję się wracać do domu

You Might Also Like