Ja

A moim magistrem mogę sobie wytrzeć co najwyżej….

10 lutego 2017

To tak można?

Zachwycają mnie ludzie, którzy kończą 3-letnie lub 5-letnie studia i rozpoczynają pracę. Pracują na etacie, mają umowę o pracę, wychodzą na 8 godzin i wracając do domu myślą już tylko o tym co w tym domu począć ze sobą.
Mimo skończonych studiów czuję się nadal głupia bo w ciągu tych 5 lat tak naprawdę nikt nie nauczył mnie zawodu i nie powiedział na czym ma on polegać.
Administracja publiczna leżyna całej długości i rozciągłości i nie liczę na rychłą poprawę bo każdy kolejny rok pokazuje mi, że nasze państwowe uczelnie wypuszczają ze swoich murów coraz mniej ogarniętych ludzi, którz nie mają za grosz świadomości tego co mają ze sobą zrobić.

Bo to taka kobieta informatyk z kawałów – ani kobieta, ani informatyk. Tak samo jest z nami ani my urzędnicy ani studenci. W rezultacie moim magistrem mogę sobie wytrzeć co najwyżej… buty.

Neverending story

Po 5 latach, kursach i różnych dziwnych pomysłach musiałam rozpocząć kolejny kierunek studiów. I tu po raz kolejny szkolnictwo wyższe wcale a wcale mnie nie zawiodło. Nic się nie zmieniło. Nieważne, że to inne miasto, że inna szkoła i inna kadra. I tak jest … ubogo.
Jak i wszędzie znaleźli się ludzie, którzy już pracują w zawodzie i mają pojęcie o tym co się wokół nas dzieje i tacy, którzy chcieliby pracować ale nie mają za bardzo orientacji w tym jak ta praca wygląda.

Nauczyciel to nauczyciel. Każdy myśli, że załapie się na państwową posadę i będzie odwalał swoje 5 godzin pańszczyzny po czym spłynie kątem do domu.
Otóż nie moi drodzy. Tutaj trzeba jednak się zastanowić po cholerę wybierasz kierunek, który ma wpływ na małego człowieka? Czy po to by zaliczyć durne przedmioty czy po to po chcesz uczyć i dawać siebie innym?
Znam takich, którym przeszkadzają dzieci w przedszkolu a bardziej niż ich rozwojem i wychowaniem iinteresują się konfiguracjami rodzinnymi i tym czy rodzice są razem czy jednak osobno.

Nie wyobrażam sobie kolejnej pomyłki i obcowania z kimś, dla kogo praca nie jest tym co chce robić w życiu. Praca jako zawód. Ludzie zmieniają swoje kwalifikacje po wielu latachi znajdują swoje miejsce na ziemi. Czasami warto się zastanowić nad tym czy lepszą opcję stanowi zepsucie komuś życia czy zepsucie tego życia sobie samemu.

A wracając do początkowego zachwytu…

poważnie zazdroszczę. Chciałabym móc już nazywać się urzędnikiem, nauczycielem, albo dyrektorem. Myślę, że wymaga to jednak swojego rodzaju pokory i czas kiedy będę mogła być dyrektorem lub nauczycielem ‚pełną gębą’ nadejdzie niebawem. Póki co muszę jeszcze zebrać trochę doświadczenia, szczyptę batów i odrobinę odporności:)
Nie wykorzystałam w żadnej materii studiów, które brałam na poważnie. Studiów na które jeździłam bez względu na choroby, obowiązki, rodzinę. Wychodzi na to, że najlepszym ruchem jaki zrobiłam by najmniej się wkurzać było schowanie prac dyplomowych do kartonu z napisem „Starocie”.

You Might Also Like