LIFESTYLE MYŚLI MAMY PARENTING Rodzina

Szanuj swoje dziecko

24 lutego 2016

Słowem wstępu chcę zaznaczyć, że tekst powstał kilka miesięcy temu, kiedy Iwur ważył z 1,5 kilo i był jeszcze w brzuchu a ja byłam na diecie obrotowej (gdzie się obróciłam tam coś zjadłam…. w sumie nadal na niej jestem :p)

W dniu dzisiejszym tekst się cudownie odnalazł. Po ostatnich dniach zwątpienia, kiedy miałam dość własnego dziecka bo każde tłumaczenie kończyło się głośnym NIE i przykrymi słowami z jej strony –  ten tekst dał mi do myślenia.

No to co, zaczynamy?

Gdzie najlepiej można zaobserwować zachowania innych matek?

Tam gdzie można skutecznie zająć zabawą dzieci a matka polka może nareszcie zrzucić domowe ciuchy, odłożyć swój codzienny kierat na bok i czuć, że jest wśród ludzi. Wygląda pięknie, czuje się pięknie a jej dziecko jest cudowne! Jest grzeczne, kulturalne mimo swoich 4- lat i z radością nawiązuje nowe kontakty. Nie musi upominać, pilnować, nie ma wyrzutów sumienia, że jednym dzieciom wolno a ona swojemu ciągle czegoś zabrania bo przecież czterolatka już rozumie czym jest przyczyna i skutek oraz doskonale zna zagrożenia jakie można napotkać w wodzie- idylla!

Macie tak?

Nie? Uff!

To świetnie, bo myślałam, że tylko  u mnie ten obraz pozostaje w sferze marzeń.

12773127_1114631121910912_2050132863_o

Rzecz się dzieje na otwartym kąpielisku-basenie. Jest dzień wolny od pracy, temperatura około 38 stopni w cieniu, godzina przedpołudniowa, kąpielisko czynne od dwóch godzin.

Wtaczam się,  bo małemu już nie pasuje to, że wysiadłam z auta – sygnalizuje to porządnym kopnięciem w pęcherz, choć ból poczułam w żołądku. Za mną drepta 4 letnia gwiazda w letnim outficie, który uzupełnia słomkowy kapelusz i plecaczek przedszkolaka z Doktorcią Dosią. Za nią wlecze się objuczony 15 kilogramowym ‘niezbędnikiem’- tatuś. Jedyne miejsce wolne jakie znajduje mój rozbiegany wzrok (tylko on może biegać bo nie odczuwa tych dodatkowych 7 kilogramów) mieści się w trójkącie śmietnik – basen dziecięcy – ławka. Lokalizacja wręcz idealna. Rozglądam się i widzę z jednej strony swoją ‘osadę’ rozkłada kobieta, jej syn około 9-11 lat oraz dwie dorosłe córki z dziećmi, ich mężowie a także kilka innych rodzin w konfiguracji minimum 2+2; z drugiej strony matki z dziećmi, bez tatusiów. Te drugie są nieskazitelne, każda ma wymodelowaną fryzurę, modny kostium a dzieci wyglądają jak z katalogu. Można zauważyć, że lżej jest tym które nie są same. Bo mąż popilnuje dziecka, przyniesie lody, pójdzie z synem na siku w ostatnim momencie a one mogą chwileczkę odpocząć, wystawić twarz do słońca i delektować się żarem lejącym się z nieba. Mamy, które są same mają oczywiście ciężej. Siedzą nie na kocyku albo w wodzie ze skwaszoną miną, bo nikt nie zauważy ich przy dziecięcym basenie, dzieci ciągle czegoś chcą a ona nie jest w stanie się rozdwoić i po godzinie pobytu  ma ochotę uciec! W myślach przeklina męża a niedzielny wypad z dziećmi/ dzieckiem na basen zamiast radością stał się utrapieniem. To wstępna obserwacja, choć bardziej chciałam nawiązać do czegoś co mnie zbulwersowało. Zatkało i nie mogłam się odetkać do tej pory.

Wracając do kobiety z sąsiedniego kocyka– jest około 50-tki, elegancka i zadbana. Sprawia wrażenie miłej kobiety.
Rozsiadła się obok nas, kiedy mąż z córką już śmignęli do wody. Ja postanowiłam poczekać i wciągnąć kilka kostek czekolady (co z tego, że 20 J ) Leżę sobie oparta o dmuchanego delfinka wyglądając przy tym jak orka wyrzucona na brzeg i nagle słyszę jak sąsiadka z leżanki obok krzyczy – „Debilem jesteś ! Ostatni idiota! Nic tylko pieniądze i pieniądze!” – myślę – babka robi sobie ‘jaja’, pewnie się wygłupia z zięciem.  Mijają 2-3 minuty :”Ciebie to już totalnie powaliło? Kto Cię wychował…?!” nie zdążyła dokończyć bo poniżany odpowiedział : „Ty, MAMO!” Usiadłam i zamarłam. To nie wygłupy, ona poważnie tak zwracała się do syna. Rozumiem, że starsze dzieci są czasami nieznośne- tak, ogarniam ten temat bo sama byłam ciężkim przypadkiem. Rozumiem, że może nas czasem ponieść. Dlaczego jednak zapominamy, że dziecko niezależnie od wieku i zachowania ma to „COŚ”. „COŚ” co zwie się potocznie GODNOŚCIĄ. Dlaczego odbieramy mu godność, krytykując i poniżając w towarzystwie obcych ludzi?

12787153_1114630485244309_784154086_o

Ba! Co tu mają do rzeczy ludzie? Dlaczego robimy dzieciom rzeczy, których sami nie chcielibyśmy doświadczyć?

Chłopiec ucieka do wody. Po godzinie moczenia się w wodzie wracam na moją miejscówkę. Przykrywam się ręcznikami by mnie nie spiekło, zakładam okulary i znowu słyszę głosy z sąsiedniej „osady”. Tym razem jest to piskliwe :”Mamusiu chce siku”. Śliczna, chudziutka dziewczynka około 2,5  roku  klepie rączką mamę po plecach. „Czy ty mi dasz wreszcie święty spokój? Możesz ode mnie odejść?!” Łzy stanęły mi w oczach a niemiłe uczucie ścisnęło moje gardło. Co ta istota jej zrobiła? Mnie też czasami roznoszą nerwy, kiedy córka nie daje chwili wytchnienia, ale mam świadomość, że to dziecko jest zależne ode mnie. T o ja jestem dorosła, ja mam jej pomóc zaspokajać podstawowe potrzeby a to, że czasami okupuje mnie 24/dobę jest spowodowane nie upierdliwością wrodzoną tylko potrzebą bycia blisko i potrzebą P-O-M-O-C-Y !

Nad dziewczynką zlitował się jej tata. Wiem, że każda mama potrzebuje chwili dla siebie. Chce odpocząć, poopalać się, ale nie zrozumiem jak można nie pobiec w takiej sytuacji. Pamiętam siebie, kiedy Zofia zrzucała pampersową uzdę z siebie. Kiedy słyszałam z sypialni, że ona już tarabani się po swoim łóżku biegłam co sił w nogach żeby ściągnąć pampersa i usadowić ją na nocniku, który po sekundzie gratulował nam fanfarami.

Sprowadziłam teraz wszystko do fizjologii a chodziło mi o pokazanie jak duży wpływ na nas mają zachowania naszych rodziców. Wzór jaki przedstawili nam rodzice, to jak nas traktowano, jak nas karcono jak okazywano nam uczucia. Jeśli nasza rodzina nie była pod żadnym względem dysfunkcyjna – mamy szczęście. Jeśli nie było nam dane poczuć czym jest miłość rodzicielska, jeśli nadmiernie nas karcono lub chroniono a rodzice nie pozwalali nam uczyć się na własnych błędach – musimy sami wypracować zasady, którymi będziemy się kierować stawiając podwaliny naszej własnej rodziny. Dobre chęci nie zawsze wystarczą. Czasami trzeba się porządnie zastanowić czy wszystko jest z nami w porządku? Czy chcę by mój mąż był dla mnie taki jak mój ojciec dla matki? Czy będę taką matką jak moja matka? Czy wychowano mnie na niezależnego człowieka czy moim rodzicom korzystniej było wychować mnie na osobę zależną od nich?

To nie jest samolubne. To ma wpływ na to kim będzie moje dziecko. Nadmierne nadskakiwanie nie przynosi jednak zawsze pozytywnych skutków a rozsądne zasady, którymi kieruje się rodzic nie wpływają negatywnie na psychikę dziecka. Rodzice w przedszkolu czasami mówią mi: „a co jeśli moje dziecko przestanie mnie lubić? Co jeśli moje dziecko poczuje się skrzywdzone tym, ze mama nie pozwala mu na coś? Nie chcę by uważał/uważała, że ja jestem zła a tata dobry , lub na odwrót(…)”.

Wręcz przeciwnie! Dziecko potrzebuje zasad by zaspokojona została jego potrzeba bezpieczeństwa. Tak samo jak zaraz po narodzinach potrzebuje wyznaczenia mu stałych pór wykonywania czynności. Wie wtedy co się wydarzy, nie czuje niepewności. Poza tym, miło gdy dziecko nas ‘lubi’ choć mnie bardziej zależy na tym, by dziecko czuło się bezpiecznie, by było kochane mądrze. Nie chcę być ‘koleżanką’ ani ‘wredną matką’. Nasze relacje mogą być dobre, ale to w dzieciństwie dziecko uczy się rozróżniania dobra od zła. Uczymy dzieci na każdym kroku tego, czym skutkują ich zachowania.

Pamiętajmy też o jednej ważnej sprawie dziecko jest jak skarbonka –  co do niej włożysz to z niej wyjmiesz. To jaki szacunek okażemy naszemu dziecku będzie prawdopodobnie rzutować na to jaki szacunek dziecko okaże nam.

Uczymy się całe życie, uczymy się na błędach.

‘Kręgosłup’ stawia rodzina.

Nawet gdy jest chory – można go wyleczyć.

Trzeba chcieć.

12772987_1114630525244305_591126773_o

12787221_1114630511910973_70012010_o 12788578_1114630491910975_2049304491_o

You Might Also Like

  • rysiaczki

    dobrze napisałaś a tobie napisze ze własnie ostatnio usłyszałm od Janka „niedobra mama” a godzine póżniej „dobrze że już wróciłaś już miałem pisac list mama poszedłem w świat nie szukaj mnie” ja na chwile wyszłam na zakupy oooo łatwo nie jest a dlaczego tak bo mu na wszystko nie pozwalam 🙂 no i nie będę na wszystko pozwalać ale uciekac też już nie chce , czyli lekko nie jest

    • Masz madrych chłopców, a ten etap… ja tez pamiętam jak tak robiłam.
      Chyba każdy musi to przejść i kształtować swoją indywidualność :):*

  • To ciekawe zjawisko, bo ja takich rozkrzyczanych rodziców widuję często w szatni, na basenie…Cos z tą wodą jest na rzeczy:) A tak zupełnie na poważnie to Rodzice bardzo często są zmęczeni, sfrustrowani, bo nikt nie nauczył ich jak cieszyć się życiem, jak dawać i nie wymagać. Takie akty zniewagi to efekt zimnego chowu, który kiedyś był powszechny. Zresztą takie podejście lekceważące do dzieci jest bardzo powszechne, mimo, iz świadomość społeczna rośnie. Dobrze, że my mamy świadomość, dobrze, że nasze dzieci będą ją miały!

    • a mówią, że woda uspokaja 😀

  • Wyrazaj swoje zyczenia pozytywnie! Mów dzieciom, czego od nich oczekujesz, a nie tylko, czego sobie nie zyczysz.